Relaks, śmiech i dobra zabawa

Blog książkowy – Zupełne dno. Dziennik cwaniaczka

Tag: Jeff Kinney

Czy dobry plan na wakacje rzeczywiście może wypalić?

Uwielbiam czasem poczytać książki dla dzieci i młodzieży. Można się przy nich odprężyć i są doskonałym pomysłem na zrobienie sobie przerwy od rutynowej czynności, jaką jest pochłanianie powieści dla dorosłych. Do gustu przypadła mi szczególnie seria “Dzienniki cwaniaczka”, której piętnasty tom “Zupełne dno” wpadł w moje ręce.

Nie dla wszystkich wakacje są najlepszym okresem w roku

Przekonała się o tym rodzina Heffleyów, chociaż na początku nic tego nie zwiastowało. Plan wyjazdu wydawał się nawet błyskotliwy – niewielki koszt, wiele zabawy. Jedyne czego potrzeba to wóz kempingowy, którym można pojechać, dokąd tylko się zechce. Okazało się, że wujek Gary posiada coś takiego, tyle że nie jest to nic szykownego ani nowego. Właściwie wóz kempingowy jest stary, lecz co tam – musi wystarczyć. Na miejsce pobytu wybrano z kolei leśne ostępy. Cała wyprawa zapowiada się ekscytująco. Czas zatem wyruszyć w podróż.

Zdarza się, że wyobrażenia a rzeczywistość potrafią się od siebie diametralnie różnić. Dobrze, jeśli rzeczywistość przewyższa wyobrażenia w pozytywnym sensie. Gorzej, kiedy jest na odwrót. I to drugie niestety spotkało bohaterów książki. Las nie był tym, czego urlopowicze się spodziewali. Zamiast relaksu, zabawy i śmiechu dostali całą masę problemów, za które odpowiedzialni okazali się mieszkańcy lasu. A pojawiło ich się całkiem sporo – od małych kleszczy do wielkich niedźwiedzi. Z całej tej plejady najgorsze okazały się skunksy. Jak wiadomo, kojarzą się one z nieprzyjemnymi zapachami, które potrafią uprzykrzyć dosłownie wszystko. I tak upragnione i sprytnie zaplanowane wakacje zaczęły obracać się w kompletną katastrofę.

Relaks, śmiech i dobra zabawa – tego można spodziewać się, czytając “Zupełne dno”

Podczas czytania śmiałem się prawie bezustannie. To była naprawdę niezła przejażdżka pod względem humoru i samej historii. Lekka i zabawna książka sprawiła mi dużo radości i zapewniła doskonały relaks. Podoba mi się styl pisania, jaki prezentuje Jeff Kinney. Potrafi on rozbawić i ma ten talent, dzięki któremu potrafi stworzyć opowieść, która bawi dzieci i dorosłych. To jest właśnie główny powód, dla którego sięgam po książki z tej serii.

Polecam Zupełne dno. Dziennik cwaniaczka. Tom 15 wszystkim, którzy szukają czegoś zabawnego dla swoich dzieci i dla siebie. Tę książkę można spokojnie czytać z własną pociechą i dobrze przy tym spędzić czas. Osoby, które nie miały jeszcze do czynienia z tym cyklem, niech czym prędzej się z nim zapoznają. Tym bardziej, jeśli ktoś lubi się pośmiać. Dobrej zabawy nigdy za mało. Tutaj jest jej naprawdę sporo!